7 dobrych rzeczy, które dał nam 2017 rok

Na mijający rok wypada ponarzekać. I powiedzmy sobie wprost: zazwyczaj jest na co. Życie to nie Instagram składający się z samych pięknych, wystylizowanych kadrów dodatkowo przepuszczonych przez filtry. Ludzką naturą jest więc oczekiwać, że z nowym rokiem będzie nowe otwarcie i szansa na to, by poprawić to, co w starym się nie udało.

Ten nasz miający 2017 rok był nie inny. Sporo było w nim niewypałów, porażek, problemów, fakapów i innych nieciekawych sytuacji. Na świecie, w Polsce, w naszych prywatnych życiach, w pracach… Do wyboru do koloru.
Ale wiecie co: to nie był chyba jednak taki najgorszy rok. Za podsumowanie kondycji świata, demokracji i kondycji ludzkości nie chce nam się tu na trzeźwo zabierać. Ale tak sobie spojrzałyśmy na te mijajace 12 miesięcy i w gruncie rzeczy widzimy jak dużo dobrego się wydarzyło. I nie chodzi nawet o jakieś nasze „sukcesy”.

Nie będziemy Wam truły czterech liter wypisując co to fajnego żeśmy nie zdziałały. Bo może i owszem trochę się wydarzyło, ale dla nas to w dużej częsci dowód na to, że po prostu ruch Zrób to Sam, makersów, DIY  – zwał jak zwał – zaczyna podbijać te nasze zimne, polskie serducha.

I mamy na to dowody. 7 dowodów!

DIY w telewizji

Tańczyć i gotować potrafi już cała Polska. Teraz jednak zaczyna sie też na poważnie uczyć robić, poprawiać, remontować i przerabiać. Dzieje się tak w ogromnej części dzięki telewizji. Owszem blogi i vlogi robią od lat świetną robotę, ale wciąż to telewizja daje masowe przebicie. A wraz z pojawieniem sie polskiej wersji Home and Garden TV (HGTV) mamy prawdziwy wysyp naprawdę ciekawych programów uczących jak ogarnąć otoczenie wokół siebie, by poprawić sobie życie.
Obok naszej polskiej Marthy Stewart czyli Doroty Szelągowskiej, która od kilku lat skutecznie pokazuje jak się fajnie wyremontować, mamy tu sporo nowości. Nasz ulubiony sąsiad z Mińskiej czyli Jimi Ogden w „Rzeczach od nowa” pokazuje tajniki upcyclingu, Darek Solo udowadnia, że bycie stolarzem to świetna sprawa, Dwie Baby w „Drugim życiu mebli” odkrywają, że nawet tym ze śmietników warto dać kolejną szansę.

Jimmy Ogden, prowadzący w HGTV program „Rzeczy odnowa”

Ale musimy przynać naszym ulubionym programem wnętrzarskim jest „Nasz nowy dom” prowadzony przez Katarzynę Dowbor na Polsacie. Może i nie ma w nim takich wysmakowanych wnętrz jak u Doroty, może i nie ma takich zaskakujących pomysłów jak u Jimiego czy Darka. Może i trochę za dużo w nim telewizyjnych łez i wzruszeń. Ale to on jak mało który program telewizyjny pokazuje prawdziwe warunki mieszkaniowe Polaków, jakie są ich prawdziwe problemy i jak wiele musimy tu jeszcze zrobić.

Książki od makersów

Do tej pory wzychałyśmy wciąż do książek Adama Słodowego i innych fachmanów z PRL lub oglądałyśmy z zazdrością pięknie wydawane książki z projektami z zagranicy. I nagle: boom!  Także u nas zaczął się wysp!

Nasza książka o DIY, pt.: „Majsterki” i Janka Leśniaka – „O szyciu”

Jest oczywiście nasza skromna publikacja. Ale nie tylko. Swój świetnie zilustrowany poradnik stolarstwa wydały też niedawno Wióry Lecą, Małgorzata Margas w „Akcja renowacja” pisze o tajnikach renowacji (głównie malowania farbami kredowymi) mebli, Patrycja Malitka z bloga Wymysły Malitki (TUTAJ jest recenzja ksiązki) pokazuje niezwykle pomysłowe patenty na meble i ozdoby. Janek Leśniak zaś ze swoim planem zostania polską Julią Child krawiectwa napisł już drugi poradnik, tym razem „Jak szyć sukienki i spódnice”. Nawet DaWanda wydała swój zbiór DIY tricków.
Nieźle nie? I coś czujemy, że to dopiero początek!

* No dobra jednak znowu zrobimy sobie mały autolans ;-) Czyli, jakby coś, to wciąż można kupić naszą książkę – np. TUTAJ, lub TUTAJ.

Makerspace’y czyli pracownie dla zróbtosamowiczów

Próbowałyśmy policzyć ile jest w naszej ojczyźnie fab-labów, makerspeców czy innych otwartych pracowni. I wiecie co: poddałyśmy się przy czterdziestym którymś, bo w miedzyczasie ich liczenia i sprawdzania czym się zajmują powstały kolejne! Za chwilę nie będzie żadnego większego miasta bez miejsca, gdzie mogą wpaść wszyscy chętni by popracować z tradycyjnym rzemiosłem, czy z nowymi technologiami, nauczyć się jak szyć, renowacji mebli, stolarki ale także obsługi CVC czy druku 3D.

Co więcej zaczynają w takie pracownie inwestować duże (a więc też dysponujące porządnymi budżetami) firmy. Najlepszy przykład: FabLab Powerd by Orange, który jesienią ruszył w Warszawie.
Ale kluczowe jest to, że choć mamy już sporo takich miejsc, to wciąż jest ich za mało w stosunku do zapotrzebowania. Chętnych do tego, by zostać makersami jest tylu, że na pewno wkrótce pojawią się kolejne miejsca dla nich.

TEDx o ruchu „Zrób to sam”

Telewizja – fajnie. Ksiażki – godnościowo. Pracownie – idealnie. Ale, gdy cały TEDx, czyli cykl mini wykładów z inspiracjami na przeróżne tematy jest organizowany o ruchu Zrób To Sam w Polsce, gdy pojawia się na nim kilku tak świetnych mówców jak Radek Kotarski z Polimatów, czy Anna Zarębska – Urbańska z warszawszkiej Kooperatywy (no i jeszcze my, choć wciąż nie wiemy jakim cudem organizatorzy w ogóle o nas pomyśleli) to uwierzcie nam coś zaczyna się dziać. Zwłaszcza, że kilkaset osób słuchało nas wszystkich żywo a kolejne tysiące oglądało albo obejrzy te nagrania w internecie.

Rewolucja majsterkowa is coming! I będzie z nami znacznie szybciej niż osławiona zima w Westeros. A jeśli ktoś nie wierzy, to niech lepiej posłucha jak prawie bez jąkania (i o dziwo nie widać jak nam się nogi trzęsły) o niej opowiadałyśmy:


Nowe marki

Polska jest szóstym producentem i czwartym eksporterem mebli na świecie, a wartość naszej produkcji meblowej w 2016 roku osiągnęła 42,45 mld zł, w tym kończącym sie była także rekordowa i jak szacuje się może sięgnąc nawet 50 mld zł. To jednak żadna nowość. Pod względem produkcji mebli odnosimy sukcesy od kilku lat. Zarówno w masowej produkcji dużych marek, jak i w projektach raczej niszowych, autorskich, wyspecjalizowanych.

Ale w 2017 roku zaczęło się dziać jeszcze coś równie ciekawego. Marki i producenci z Polski oraz z zagranicy – mniejsi  i więksi zauważyli, że nie tylko mamy w Polsce spory rynek świetnych rzemieślników – meblarzy, ale także nie mniejszy rynek mieszkaniowy, zapełniony ludźmi którzy chcą i kupować i robić samemu ciekawe, wyjątkowe i różnorodne produkty do domów.

Owszem to był rok, gdy niechlubnie upadła sieć Praktiker (niechlubnie, bo skończyło się ogromnymi zaległościami dla pracowników tych marektów) ale równolegle swoją ofertę pod kątem amatorów Zrób To Sam rozbudowały inne sieci budowlane. Co więcej na nasz rynek wchodzą kolejne marki np. farb kredowych (dwie najnowsze właśnie testujemy i niedługo pokażemy Wam efekty) czy nawet specjalistycznych ubrań roboczych. I nie mówimy tu tylko o świetnych fartuchach zaprojektowanych przez Gosię z Odnawialni, ale produkcji masowej. Ciuchy dla specjalistów testowałyśmy TUTAJ, a już niedługo będziemy miały kolejną niespodziankę.

Fotel wypożyczony od Make Home w pracowni Majsterek

Rozbudowują swoją ofertę także dla zwykłych, detalicznych konsumentów producencji specjalistycznych materiałów tacy jak np. Lech Modern Fabrics – to polska fabryka świetnych tkanin meblowych z których korzystamy, a które już niedługo razem z produktami do urządzania domów będzie można kupić w sklepie internetowych Make Home. 

Wysyp targów

Targi mody niezależnej Mustache, targi designu Wzory, Slow Fashion….Już nam sie wydawało, że rynek (szczególnie w okolicach większych boomów zakupowych np. przedświątecznych) jest zawalony takimi oto wydarzeniami. Wydarzeniami, na których za każdym razem odkrywałyśmy kolejnych świetnych producentów ubrań, twórców biżuterii czy mebli.

Aż tu nagle pojawiły się w tym roku kolejne targi, które z przytupem pokazały, że rynek stanowczo jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Pimp It, czyli Przeróbmy. To wyjątkowe wydarzenia bo kładące szczególnie silny nacisk na prodykty i usługi od twórców przerabiających i dla przerabiających.

Dobry polski design

Zacznij kochać design (recenzję książki Beaty Bochińskiej przeczytacie TUTAJ), Elementarz designu, Dom Polski – w ciągu kilku miesięcy na półkach pojawiły się trzy ksiażki o tym, że to co było a często wciąż jeszcze jest w naszych domach, to samo dobro. W Muzeum Narodowym w Warszawie otwarto jeszcze skromną ale jednak stałą galerię polskiego desingu! W ponownej produkcji i sprzedaży jest coraz więcej projektów mebli sprzed 50 czy 60 lat, które mają dziś branie wśród klientów spragnionych dobrego wzornictwa.

I jak by tego było mało, to jeszcze prężnie działa młode pokolenie polskich projektantów, którzy odnoszą tak artystyczne jak i komercyjne sukcesy na całym świecie. Może i Polska na upstrzonych bilbordozą ulicach wciąż daleka jest od estetycznego ideału, to Polacy przechodzą przyspieszony kurs wiedzy o sztuce, wzornictwie i o tym, że mamy świetne własne wzorce. I to takie, że niech IKEA się od nas uczy. I wiecie co? Uczy się! Coraz więcej jej mebli to polskie projekty. W tym roku doszedł zegar SLIPSTEN od warszawkiego tandemu Umiar.

Zegar Slipsten od IKEA

Czyli Hygge srygge :) Jak już to tylko takie po polsku czyli „jakoś to będzie”. A w meblach i w Zrób to Sam to już wiemy, że będzie bardzo dobrze.

Do siego i jeszcze bardziej majsterkowego Nowego 2018 roku!
Wasze M.

*Zdjęcie otwarciowe strzelił nam  Krystian Szczęsny.