Łódź, miasto meneli, kina i dobrego designu

fullsizerender

Gdy Bogusław Linda o Łodzi, w której właśnie kręcił film powiedział, że jest „miastem meneli” zawrzało, oburzyło się i zagotowało w sercach Łodzian. A Linda miał rację i jej nie miał. Miał, bo niewątpliwie Łódź jest miastem meneli (jak zresztą mniej lub bardziej każde polskie miasto) ale i nie miał, bo umarłe ono na pewno nie jest. A przynajmniej nie całe.
manufaktura-lodz

Łódź to taki dziwny twór. Najwyższe statystyki samobójstw, najkrótsza średnia długość życia mieszkańca, najgorsze wyniki zachorowań na raka. Ale równolegle miasto cudów spod znaku „ja nie mam nic, ty nie masz nie, czyli mamy tyle by zbudować fabrykę”. Miasto, któremu przeorana wojną Warszawa mogłaby pozazdrościć dobrze zachowanych, przedwojennych kamienic. Ale kamienic, które poza ulicą Piotrkowską wyglądają tak, jakby i w nich toczyła się właśnie wojna. Miasto. gdzie wybudowano „stajnię dla jednorożców” czyli robiący oszałamiające wrażenie dworzec tramwajowy, ale zapomniano by jak prawdziwy dworzec zaoferował podróżnym coś więcej niż tylko kolorowy dach. Ani kiosku, ani kawiarni, ani nawet toalety na nim nie znajdziemy. Design dla samego designu, o konsumentach nie pamięta.

off-piotrkowska-lodz

Off Piotrkowska

Miasto, w którym w sobotę zwiedzałyśmy wystawy na Łódź Design Festiwal (TUTAJ przeczytacie relację z festiwalu>>>), a w niedzielę chowałyśmy się przed kibicami świętującymi derby. Tak świętującymi, że na głównej ulicy miasta, całej zastawionej policją w kominiarkach i pełnym uzbrojeniu poczułyśmy się niczym podczas stanu wojennego. Zwłaszcza, że funkcjonariusze nadawali komunikaty z wozów bojowych w stylu: „Przestrzegaj prawa stosuj się do zaleceń policji”.
Miasto, które całkiem dobrze zaadoptowało pofabryczne budynki. Ale w którym w najnowszej inwestycji wybudowano tak ekskluzywne lofty, że nie można w środku na klatce robić zdjęć bez zgody administracji (znaczy się bez zapłacenia jej za ten przywilej) a „całość tworzy taką zamkniętą społeczność”. Czyli po postu odciętą od „meneli” z naprzeciwka, mieszkających w także pofabrycznych budynkach na Książęcym Młynie. Gentryfkacja, która niestety szybko wykurzy z okolicy tradycyjnych mieszkańców. Szkoda.

img_8889

Ale wciąż to niezwykle to ciekawa mieszanka. Tak ciekawa, że choć jechałyśmy do Łodzi w konkretnym celu: łapać nowe trendy na Łódź Design Festiwal i kontakty na blogerskim Meetblogin, to bardziej wciągnęło nas samo miasto.
Choć musimy przyznać Meetblogin było niezwykle ciekawym i pouczającym spotkaniem. Zawsze przecież fajnie poznać ludzi znanych tylko z internetu choć tym razem żadna z fajnych dziewczyn i mężczyzn (a był tylko jeden facet, za to ze świetnego bloga Soczek Pomarańczowy– POLECAMY!!!) nie okazał się być Wojtkiem, co ma 13 lat. Ale nie mniej ciekawiej, niż zobaczyć na żywo blogerki, było także wspólnie poodkrywać trendy jakie żądzą w designie. I co najważniejsze nie jest tak, że wszystkie mają identyczne gusta. Nie wszystkie są fankami stylu skandynawskiego, bieli, szarości i mebli ze sklepu na literkę „I”.
Najlepiej było to widać w zabawie z ozdabianiem drzwi od firmy Porta.
14702418_1429597150402292_254288088917662131_n
Zgadnijcie, które powstały z naszym współudziałem? Podpowiemy: miałyśmy chyba największy ubaw ze wszystkich trzech drużyn i najsłabiej byłyśmy nastawione na cel i wygraną. A najbardziej na szczyty cel (hahahahaha).
Jednak blogery, blogerami, to interesujące głównie dla nas, tak środowiskowo, więc nie będziemy Wam tym dłużej głowy zawracać!
Za to koniecznie chcemy pokazać, gdzie spałyśmy!

stare-kino-hotel-lodz
Nocleg w przeuroczym hotelu „Stare kino” i to jeszcze w pokojach „Wielki Gatsby” z młodym, oszałamiająco przystojnym Robertem Redfordem i „Pół żartem, pół serio” w którym, o dziwo, biorąc pod uwagę temat filmu, jednak dostałyśmy osobne łóżka (a uwierzcie to wcale nie jest normą w naszym przypadku ;-) ) był najlepszym, co  się mogło trafić. I co ważne, to nie jest wpis w najmniejszym stopniu sponsorowany przez ten hotel! Zachwycamy się za darmo!

stare-kino-lodz-hotel

Hotel to dla fanów kina istny raj. Każdy pokój nazwany jest tytułem innego filmu, i co więcej każde piętro to inna epoka (lata 20/30.,50/60, lata 70. i kino współczesne) lub gatunek (komedia, romans, sensacja) filmowy. Jak by tego było mało, to kino jest wypełnione meblami i filmowymi, oryginalnymi bibelotami sprzed lat. Tak by każdy pokój odzwierciedlał klimat filmu.
Czyli jest dwa w jednym: nocleg w niezłym standardzie (na recepcji można nawet wypożyczyć DVD z filmami z nazw pokojów i zrobić sobie mini popcorn!) plus coś na kształt muzeum. Nic dziwnego, w końcu to właśnie tam, pod adresem Piotrkowska 120, w 1899 roku bracia Władysław i Antoni Krzemińscy otworzyli pierwsze, stałe kino na ziemiach polskich – „Gabinet Iluzji”. Było to drugie kino na świecie, zaraz po braciach Lumiere we Francji.
Równie mocno zachwyciła nas Off Piotrkowska: jedzenie w świetnych knajpkach i zakupy w tamtejszych mini butikach, conceptstorach i galeriach. Trochę hipstersko, mocno smacznie, ciekawe marki, mali producenci z Polski i świata. Owszem, wiemy doskonale, że nie jest to kompleks, który powstał naturalnie, sam z siebie i siłą lokalnych entuzjastów. Wszystko to dzieło konkretnego dewelopera. Ale mimo wszystko ma to spory urok i jednak, co ważne pozwoliło temu kawałkowi miasta żyć. Wręcz tętnić!

naklejki-na-sloik-majsterki

Co niezwykle ważne, Łódź z tej swojej wyjątkowości, z tej mieszkanki jest coraz bardziej dumna. A najlepszym tego dowodem są mnożące się łódzkie marki i produkty naprawdę wprawnie grające na stereotypach. Pan tu nie stał to idealny przykład takiego podejścia! Zaczęło się od bloga o zbieraniu pamiątek z minionych czasów PRL-u a dziś jest to już mini sieć sklepów z nowymi produktami (od ubrań, przez książki, po wyposażenie wnętrz) nawiązującymi do dobrego, aczkolwiek czasami też kiczowatego polskiego wzornictwa.

pantuniestal

collage_fotor
Polecamy też wizytę w klubie 6 Dzielnica, sąsiadującym z „Łodzią Kaliską” oraz do Foto Cafe 102 nie tylko na shoty o barwnej nazwie „Porn star” ale także, by zobaczyć bar ozdobiony kilkudziesięcioma starymi aparatami fotograficznymi. Czyli znowu obok siebie design i imprezowanie.

W Łodzi działa też prawdziwa wrotkarnia, taka jak z filmów! KołoWrotki to pomysł, który nas zauroczył. Industrialne wnętrze, dyskotekowa muza, wrotki i…  meble odrestaurowane przez naszą majsterkową siostrę czyli Paulę z Refreszing.pl.  Stoliki, stoły, krzesła a nawet piękna szafa! Wszystko odnowione w ledwie trzy tygodnie, dziś stworzyło przytulny kącik dla fanów wrotkarstwa. Narobiłyśmy im milion zdjęć, ale uznałyśmy, że nie będziemy ich tu pokazywać! Zamiast tego lepiej wskoczcie na stronę Pauli i tam je dokładnie obejrzyjcie. A w Łodzi zobaczcie je najlepiej na żywo!

wrotkarnia-lodz-majsterki-design

Miasto umarłe? W żadnym razie! Choć, no cóż, wystarczy skręcić za Piotrkowską i klimat zmienia się drastycznie. Wycieczka jakieś dwadzieścia lat wstecz i to nie tyle do designu PRL, co do wymęczonych, pstrokatych, brudnych, menelskich lat 90.
Ale czyż inaczej jest w innych polskich miastach?
Jedno wiemy, do Łodzi chcemy znowu wrócić!

Wasze M.

 

 

0 Udostępnij
  • Pingback: #TrzyPoTrzy na luty, czyli design, majsterkowanie i Star Wars - Majsterki()

  • Tak mi wstyd, że nie wybrałem się do Wrotkarni, mimo, że tak bardzo chciałem! No cóż – wierzę, że będzie jeszcze okazja. Po tym wpisie zaczynam też bardzo żałować, że nie wybrałem się na OFF Piotrkowską! Ehh – zdecydowanie na wszystko musi przyjść odpowiedni czas. :D

    A tak w ogóle, to z facetów był jeszcze Mateusz z @wnetrznosci.com! ;) Dzięki wielkie za słowa uznania :)

    • Majsterki

      a widzisz, jakoś tylko Ciebie dojrzałyśmy :) Chyba nauczka dla organizatorów, że warto na wieczorku zapoznawczym zrobić prawdziwe zapoznanie :)
      Stanowczo świetnym pomysłem było pójście w miasto. I tak nie udało nam się wszystkiego zobaczyć ale jednak to mega-fascynujące miasto :)