Suki i dobry design w Poznaniu

Ledwie dwa dni w Poznaniu, a ile dobra udało nam się przywieźć. Dobra w postaci inspiracji, pomysłów i wiedzy o nowych narzędziach i materiałach.

Obok tego miejsca nie sposób przejść obojętnie. Raz, że w oczy rzuca się neon, dwa, że witryna przyciąga wzrok fantastycznymi skarbami. W środku każdy miłośnik dobrego designu może się poczuć jak dzieciak w sklepie z cukierkami. Nie wiadomo, gdzie podziać oczy. ;)

ForForm w Poznaniu, fot.: Forform

Wnętrze sklepu i galerii z designem w Poznaniu, fot.: Forform

ForForm mieści się w Bazarze poznańskim, w samym centrum miasta. Sklep i galerię w jednym założyła wraz ze znajomymi Weronika Staręga, scenografka, kulturoznawczyni. Modę na vintage przywiozła do Poznania z Brukseli. Ale otwarcie przyznaje, że nie miała żadnego biznes-planu. Poszła za głosem intuicji.

Od pracowniczki sklepu słyszymy, że boom na design z drugiej połowy XX wieku – z tego okresu pochodzą oferowane tu przedmioty – powoli dociera do Poznania. Ale wciąż to ze stolicy mają najwięcej zamówień.

Lampy z oferty ForForm

Lampy z oferty ForForm

Można znaleźć tam meble, ale też porcelanę, obrazy i plakaty. Te ostatnie stanową istotną część oferty ForForm i cieszą się dużym powodzeniem. Głównie polskie z lat 50-70-tych XX wieku. Wiele z nich pochodzi z kolekcji dr Floriana Zielińskiego, socjologa i największego kolekcjonera plakatu w Poznaniu. Floriański, jako drukarz współpracował z największymi Polskiej Szkoły Plakatu: Tomaszewskim, Starowieyskim, Lenicą i Świerzym.

Plakaty w ofercie Forform.pl

Plakaty, zdjęcia i grafiki w ofercie Forform.pl

Poza plakatami ForForm oferuje także inne formy sztuki na papierze – litografie, grafiki, fotografie oraz malarstwo współczesne. Jedną ze ścian sklepu zdobi „Parawan 11”, namalowany w 2008 roku przez Andrzeja Okińczyca.

Parawan 11

Kolekcja ForForm obejmuje również sztukę użytkową, głównie wyroby porcelanowe i ceramiczne. Naszą uwagę przykuł zestaw Scenario Metropol dla 6 osób z 1993 roku zaprojektowany przez Barbarę Brenner (dzbanek, mlecznik i cukiernica w geometryczne wzory) czy serwis Wolfa Karnagela (błękitno-szary z brązową pokrywką, koszt to 2 100 złotych).

Porcelana w ofercie Forform

ForForm specjalizuje się we wzornictwie polskim, oraz europejskim drugiej połowy ubiegłego stulecia. Ale de facto mało tam rodzimego designu, znacznie więcej niemieckich czy skandynawskich obiektów. Ciekawe przedmioty z okresu PRL są – zdaniem Weroniki Staręgi – albo trudne do zdobycia, albo kiepskiej jakości.

Po części – zwłaszcza w przypadku wyrobów masowej produkcji – ma rację. Ale po odnowieniu paru komód na wysoki połysk, stolików i krzeseł z PRL-u, stwierdziłyśmy zgodnie, że wiele z tych „śmietnikowych” okazów, to w istocie solidne konstrukcje. Zwłaszcza, jeśli porównać je z dzisiejszymi wyrobami meblopodobnymi z „tektury”.

ForForm odwiedziłyśmy  przy okazji i zupełnie przypadkiem, bo do Poznania przyjechałyśmy w innym celu, mianowicie na targi Grupy Muszkieterów, właścicieli Bricomarche. To nie są zwykłe markety budowlane bo działają na zasadzie franczyzy. A więc każdy właściciel sklepu działa pod wspólną marką ale jednak samodzielnie decyduje o tym co i w jakich ilościach sprzedaje.

Piszemy o tym nie bez powodu, bo dzięki rozmowom z właścicielami takich sklepów okazało się, że Polacy wcale nie mają wszędzie takiego samego gustu. Miasteczka różnią się od dużych miast, północ od południa, nie mówiąc już o zachodniej i centralnej Polsce. I nie chodzi wcale tylko o same decyzje, co się ludziom bardziej podoba, ale też o kwestie funkcjonalności i ceny. Poznaniak kupuje inaczej od Warszawiaka, nie mówiąc już o Wrocławianinie.
Ciekawie by było kiedyś taką majsterkowo-wnętrzarską mapę trendów zrobić.
Ale jeden najważniejszy wspólny trend wskazywali wszyscy: Polacy skończyli z kupowaniem taniego, jednorazowego sprzętu czy mebli. Cena owszem wciąż jest ważna, ale nauczyliśmy się, że najtańsze nie oznacza największej oszczędności. Przykład: pamiętacie takie białe, plastikowe krzesełka ogrodowe? Kilka lat temu, choć niemal natychmiast pękały, rozjeżdżały się im nóżki, były prawdziwym hitem sprzedażowym. Szły w tysiącach sztuk. Powód: cena 9,99 zł. A dziś? Już nikt ich nie chce. Woli zapłacić więcej ale za mebel na kilka sezonów, który będzie wyglądał estetycznie. I bardzo dobrze! Bo to oznacza, że zaczynamy powszechnie doceniać wygląd naszego otocznia.

Najważniejsze na targach były tak rozmowy ze sprzedawcami jak i poszukiwania nowych trendów oraz zabawek – a więc by je odnaleźć odwiedziłyśmy kilkadziesiąt stoisk.

Targi w Poznaniu

Piękny sufit w głównej hali MTP

Jak na Majsterki przystało najchętniej zaglądałyśmy do stoisk z elektronarzędziami. Dobrze wyglądała najnowsza oferta firmy Einhell, który zaprezentował całą linię elektromaszyn – z jednym, uniwersalnym akumulatorem, który pasuje do wszystkich narzędzi. Po tym, jak zgubiłyśmy ładowarki do dwóch wkrętarek i szukamy bezskutecznie zastępstwa, potrafimy docenić to rozwiązanie.

Trudno też nie wspomnieć o odkrytej właśnie w Poznaniu marce „Suki„. To ponoć z niemieckiego, ale wybaczcie nam nieznajomość języka zachodnich sąsiadów, więc nie odpowiemy na pytanie, co to konkretnie znaczy. Może Wy nam podpowiecie? Jedno trzeba przyznać, nazwa budzi u nas skojarzenia niewiele lepsze niż „Osram”. Zwłaszcza, jeśli można ją przeczytać na wiszących całym rządkiem siekierach ;-)

SUKI-MAJSTERKI

Firma ma oczywiście w ofercie nie tylko siekiery –  są dłuta, młotki, zawiasy, artykuły metalowe a nawet fantastyczne gwoździki tapicerskie, które wyglądają, jakby pochodziły z poprzedniego wieku. Sprzedawcy przyznali jednak, że producent znacznie lepiej niż w Polsce radzi sobie w Niemczech czy w Arabii Saudyjskiej (sic!).

Z innych ciekawostek, które wpadły nam w oko, warto wymienić kolorowe korki do umywalki. Najlepszym wzięciem cieszą się ponoć te z uśmiechniętą buźką.korki-wanna-umywalka-lazienka

Z targów wróciłyśmy też z nowym wzornikiem wosków od Colorit, którą do tej pory uznawałyśmy za markę własną Castoramy. Od dawna używamy bejc oraz pasty do bielenia tej firmy. Na ich jakość nie można narzekać. Teraz planujemy poeksperymentować z kolorowymi woskami.

Wszystkich fajnych produktów na targach oczywiście nie sposób opisać. Było dużo ciekawych lamp czy metalowe wieszaki z Manufaktury Andrzeja Szczepańskiego (właściciel chwalił się nam projektem wieszaka „buźki”, który sam wymyślił i zastrzegł w urzędzie patentowym). Pewnie sporo rzeczy uszło naszej uwadze. Ale nie ma tego złego, zawsze będzie okazja, żeby taki wyjazd powtórzyć.

Wasze M.