IKEA hack. Metamorfoza nudnej, sosnowej komody

Odnawianie mebli nie trzeba ograniczać tylko do prawdziwych antyków albo staruszków z PRLu. Warto przychylnym okiem spojrzeć także na meble z lat 90., a nawet współczesne produkty. Szczególnie, gdy są to raczej nudne, powtarzalne produkcyjniaki. Wystarczy trochę pracy, by nadać im wyjątkowego charakteru.

Z zasady na nasze warsztaty Nie ma brzydkich mebli trafiają drewniane meble sprzed kilku dekad, mocno nadgryzione zębem czasu, albo takie, które wymagają jedynie odświeżenia czy unowocześnienia. Nie szalejemy z farbami, staramy się raczej wydobywać piękno forniru, naprawiać ubytki i tylko delikatnie podkreślać ich urok kolorem. Czasem jednak pojawia się uczestnik z mebelkiem, którego nie szkoda przerobić całkowicie, który aż prosi się, aby trochę z nim zaszaleć.

 

Taka była właśnie zwykła sosnowa komoda, z którą pojawiła się na naszych warsztatach Pióra. Na pewno znacie takie meble. Są w ofercie IKEA i innych dużych sieciówek. Prosty, praktyczny kształt ale wykonanie dosyć konserwatywne, by nie powiedzieć nudne. A dodatkowo z wybijającym się żółtym odcieniem sosnowego drewna, które często po kilku latach użytkowania zaczyna wkurzać. Wystarczy wstukać w sieć termin IKEA hack a wyskoczy Wam mnóstwo kreatywnych, szalonych inspiracji.

MATOWIENIE KOMODY

Prace nad przerobieniem takiego mebla zaczynamy tradycyjnie o dokładnego oczyszczenia drewna. Owszem w naszej pracowni korzystamy głównie z farb kredowych. Nie tylko z uwagi na bogatą paletę kolorów, ale też na szybkość schnięcia. Właściwie po 20-30 minutach od pomalowania powierzchnia jest już sucha –  to ważne, gdy masz ograniczony czas na wykonanie mebelka (nasze warsztaty trwają 8 h). Jest jeszcze jeden ważny element pracy z farbami kredowymi. Nie trzeba się dużo napracować, aby przygotować powierzchnię mebla przed malowaniem. Producenci piszą, że mebel można zacząć malować bez konieczności zdzierania starej warstwy. Wystarczy go odtłuścić. Ale my zazwyczaj i tak rekomendujemy odpowiednie przygotowanie powierzchni.

Jeżeli macie w planach zachowanie drewnianego wyglądu, to konieczne będzie bardzo dokładne przeszlifowanie powierzchni. Dokładne, bo takie mebelki są zazwyczaj zabezpieczane lakierami, a bez ich usunięcia nie ma szans na zabejcowanie drewna.

Jeżeli jednak chcecie, jak w tym przypadku, mebel pomalować to wystarczy go zmatowić drobnoziarnistym papierem ściernim  (ok. 180). A następnie porządnie odtłuścić.

Do odtłuszczania najepiej użyć benzyny lakowej, mocnego alkoholu lub specjalnych środków oferowanych przez producentów farb. Ale w domowych warunkach nieźle sprawdzi się też płyn do mycia naczyń rozpuszczony w wodzie.

MALOWANIE SZAFKI

Na tak przygotowanym meblu możemy się zabrać do dalszych prac. Pióra chciała komodę wykończyć w odcieniach pastelowych: niebieskich i szarościach. Nie chciała jednak by nabrała ona nazbyt „plastikowego” charakteru. Zależało jej na tym by był widoczny drewniany charakter mebla. Dlatego zdecydowaliśmy się na użycie farb kazeinowych czyli podtypu farb kredowych, które są jednak trwalsze i nie trzeba ich zabezpieczać lakierem czy woskiem.

Farby kredowe są gęstsze niż akryle, ale zazwyczaj nakładamy ich dwie warstwy. W przypadku tej komody właścicielka chciała osiągnąć efekt „ombre” i całkowicie zamalować sosnowe elementy. W naszym przypadku w ruch poszły farby kazeinowe marki Liberon. Wybrałyśmy odcienie błękitu – jadąc od dołu – głębia oceanu, topniejący lodowiec i mglisty błękit, skruszony kamień i muślinowy beż.

Każda szufladka miała być pomalowana w innym kolorze, konieczne więc było ich zabezpieczenie taśmą malarską, a następnie wystarczyło położyć dwie cienkie warstwy farby za pomocą gąbkowego wałeczka. Lepiej pomalować dwie ale cienkie warstwy, niż jedną mocniej kryjącą, bo dzięki temu uzyskamy równiejsze pokrycie mebla.

Najwięcej było kłopotów i pomysłów na wykończenie blatu oraz korpusu komody. Pióra od początku chciała, by była ta część biała, ale w trakcie prac zaczęło się jednak rozkminianie czy nie lepiej sprawdziłoby się naturalne, drewniane wykończenie tyle, że w ciemniejszym odcieniu.

Okazało się jednak, że mebel jest za słabo przeszlifowany by równomiernie przyjąć bejcę. I tak oto wrócił pomysł z bielą. Tyle, że nie taką śnieżnobiałą. Zamiast zimnego ocienia postawiliśmy na lekko złamane, cieplesze subtelne ecru. Górne szuflady mają z kolei odcienie szarości i beżu.

NOWE GAŁKI

Taki mebel, aż prosi się o wymianę gałek. Można tutaj zaszaleć i wprowadzić rozwiązanie jakie pokazywałyśmy Wam już przy naszej komodzie do dziecięcego pokoju, gdzie każda gałka jest inna, wykonana z zupełenie różnych materiałów i w odrębnych stylach. Pamiętamy czasy, kiedy po fajne gałki trzeba było wyjechać za granicę. Ale dziś uchwyty meblowe są dostępne zarówno w sieciówkach jak i w wyspecjalizowanych sklepach. Metalowe, miedziane, drewniane, porcelanowe, skórzane… Wybór jest ogromny.
Pamiętajcie jednak, by nie wyrzucać oryginalnych gałek. Mogą się Wam przydać do zupełnie innego mebla!
Właścicielka mebla postawnowiła uchwyty zmienić ale tym postawiła na bardziej tradycyjne rozwiązanie i wybrala dwa rodzaje gałek: porcelonowo-metalowe w delikatnych kremowych kolorach.

PASTELOWY PRZYSTOJNIAK

Ostatnim elementem pracy było oczywiście zabezpieczenie mebla. Jako, że ma stać w przedpokoju, to trzeba o niego zadbać. Komoda była w całości pomalowana farbami kazeinowymi, które są twarde i nie wymagają dodatkowych wykończeń. Jednak szafka ma trafić do przedpokoju, więc o mebel na pewno będą opierane torby, walizki, parasolki. A więc powinna być dobrze zabezpieczona. Stąd dodatkowo balt i boki zostały polakierowane, bezbarwnym wodnym lakierem. A tak prezentuje się nasza komoda po metamorfozie!

Fajna wyszła, czyż nie? Nabrała życia i charakteru i będzie idealnie pasować do niewielkiego przedpokoju. Nie przytłoczy go niemnym wykończeniem a zarazem nie jest to już powtarzalny, nudny mebel.

Po niecałych 8 godzinach prac naszą pracownię opuściła piękna, pastelowa szafeczka, która przykuwa wzrok i – co najważniejsze – ma niepowtarzalny charakter. Mamy nadzieję, że będzie służyć uczestniczce jeszcze baaardzo, baaardzo długo.

A może Wy też przerabialiście podobne meble? Pochwalcie się nimi!

Wasze M.

0 Udostępnij