Szybka renowacja mebla z PRL-u: Wysoki połysk i sprej

komodaprl renowacja

Bieliźniarka na warsztacie

Nie uwierzycie, ale to mebel, który czekał na swój odpowiedni moment od czasu remontu naszej pracowni, czyli od roku! Przy okazji zbiórki crowdfundingowej obiecałyśmy jednemu z hojnych darczyńców odnowioną szafkę lub komodę. Ale najpierw długo szukałyśmy odpowiedniego modelu, a potem jeszcze dłużej zajęło znalezienie koncepcji i czasu, by zgodnie z wymogami przyszłego właściciela ten mebel odnowić.

Pakuj poduchy!

Wybór padł na PRL-owską bieliźniarkę, z Krakowskiej Fabryki Mebli, robioną tradycyjnie na wysoki połysk. To bardzo wymyślny i pojemny mebel. Pewnie kilka dekad temu można tam było zmieścić puchową pierzynę i niemało prześcieradeł ;-) teraz bieliźniarka ma być ozdobą salonu.

Złoto plus czerń

Pomysł przyszłego właściciela był jasny – ma być czerń i złoto. Takie połączenie kolorystyczne idealnie wpasuje się w wystrój jego wnętrza. Ale dla nas to było nie lada wyzwanie. Jaką farbę wybrać, skąd wziąć, szczególnie taką w kolorze złotym, żeby rzeczywiście do złudzenia przypominała połyskujący kruszec. O pracochłonnej i drogiej metodzie złocenia za pomocą ultra-cienkich płatków szlachetnego metalu nie było mowy.

Nie tylko graffiti

I wtedy przyszedł nam idealny pomysł do głowy – dlaczego nie pomalować komody sprejem!? Będzie szybko i gładko. Postawiłyśmy na produkty marki Den Braven, które wykorzystywałyśmy już  choćby przy projekcie stojaka na wino ZOBACZ >>>>

Plaster to za mało...

Ale zanim zabrałyśmy się do sprejowania, najpierw trzeba było zająć się meblem. Bieliźniarka miała kilka ubytków w fornirze i spękań, które poprzedni właściciel ratował oklejając mebel z ułańską fantazją, za pomocą taśmy bezbarwnej. Przyznajemy, równie to brawurowe, co paskudne rozwiązanie ;-)

Łatamy dziury

Z góry było wiadomo, że ten mebel nie przejdzie gruntownej renowacji, ze zdejmowaniem powłok lakieru na wysoki połysk. Przyszły właściciel wyraźnie zaznaczył, że nie chce drewnianych, naturalnych kolorów – a skoro tak, to nie bawiłyśmy się ani w sztukowanie forniru ani skrobanie. O tym, jak upierdliwy potrafi być ten PRL-owski lakier przekonałyśmy się już przy okazji renowacji komody, która była niegdyś elementem meblościanki ZOBACZ >>>>>>

Ubytki w fornirze wypełniłyśmy więc szpachlą do drewna. Nakładacie niewielką ilość szpachli za pomocą małej szpachelki, wygładzacie i czekacie aż wyschnie. A gdy materiał stwardnieje, całość wygładzacie drobnym papierem ściernym.

Załóż rękawiczki!

Całą komodę dla pewności, że sprej będzie miał odpowiednią przyczepność, również zmatowiłyśmy papierem ściernym. A potem zabrałyśmy się za sprejowanie. Pamiętajcie by trzymać puszkę w odpowiedniej odległości, żeby zapobiec powstawaniu zacieków. Nie martwcie się pierwszymi niepowodzeniami, po parunastu sekundach dojdziecie do wprawy. Na pomalowanie całej bieliźniarki zużyłyśmy około 1,5 puszki spreju.

Folia i taśma malarska

Gdy warstwa czarnej farby wyschła, zabrałyśmy się za złote elementy. W tym celu trzeba było dokładnie zabezpieczyć mebel. Użyjcie dobrej taśmy i folii, albo papieru, żeby dokładnie osłonić pomalowane już części, inaczej pojawi się na nich złoty osad. A tego chciałyśmy uniknąć.

Trójkąty i kwadraty

Złoty kolor mają ranty i nóżki. Postanowiłyśmy podkreślić też na złoto otwory na palce, pozwalające wygodnie otwierać bieliźniarkę. Po długich dyskusjach i próbach (w pierwszej wersji, która zakładała podłużne zdobienia na froncie mebel przypominał nieco wytwór miernej jakości zakładu pogrzebowego. Szybko więc z tych ozdób zrezygnowałyśmy ;-) ).

Lakier na koniec....

Sprej jest matowy, co w połączeniu z połyskującym złotem stanowi ciekaw połączenie. Warto na koniec cały mebel zabezpieczyć jeszcze lakierem, to zapobiegnie powstawaniu śladów np. palców i lepiej zabezpieczy pomalowaną powierzchnię.

I voila!

Jak Wam się podoba bieliźniarka w nowym ubraniu? Wiemy, że ta renowacja może nie do końca jest zgodna z kanonem, ale też nie przesadzajmy, PRL-owski mebelek to nie antyk. Czasem można poszaleć. Zwłaszcza w przypadku takich szybkich renowacji. Uwiniecie się ze wszystkim w 1-2 dni. Przy czym najwięcej czasu zajmie wam czekanie na schnięcie farby.

Uważamy, że sprej okazał się całkiem fajną alternatywą dla farby kredowej. Pozwolił uniknąć całej brudnej roboty ze skrobaniem w roli głównej i sprawił, że mebel jest równiutko pokryty.

Macie jakieś nietypowe pomysły na wykorzystanie spreju? Piszcie, chwalcie się, wszystkie chętnie opublikujemy!

Wasze M.