Zrób sobie Halloween. 5 przestrasznych pomysłów

Jedna z pierwszych scen nowego serialu o Sabrinie „nastoletniej czarownicy” pokazuje jak razem z przyjaciółmi, kilka dni przed Halloween oglądają stary, czarno-biały horror o zombie. Nastolatki zamiast iść się ukradkiem upić zaczynają poważną dyskusję o tym, co właśnie obejrzały. Sabrina zaczyna wykładać, że to więcej niż tylko horror o zombie, bo przecież film jest z lat 50. a więc był ewidentną metaforą leków, z jakimi zderzało się ówczesne społeczeństwo w obliczu wręcz rewolucyjnych zmian wokół.

– Kiedy córka zjada matkę, to przecież dowód na koniec tradycyjnej nuklearnej rodziny – mówi z przekonaniem nastolatka. Jej koledzy patrzą z lekkim przerażeniem, nie dlatego, że wiedzą że Sabrina za kilka dni ma w czasie czarnej mszy zostać oblubienicą szatana, tylko dlatego, że racjonalizm, z jakim rozkłada na czynniki pierwsze zwykły, stary film wydaje im się być na wyrost.

Ale nie mają racji. Horrory czy to filmowe czy książkowe, straszne bajki opowiadane dzieciom, legendy z drastycznymi szczegółami, przerażające przebrania, czasem wręcz obrzydliwe ozdoby od wieków służyły właśnie temu o czym mówi Sabrina: rozładowaniu społecznych lęków i obaw. Choć żyjemy teoretycznie w niezwykle racjonalnych czasach, to takiego „bezpiecznika” wciąż potrzebujemy.

Dlatego warto skorzystać z okazji, jaką daje Halloween by pobać się i postraszyć do woli. Podpowiadamy, co jest w tegorocznym horrorowym „must be”, czy raczej „must be death”.

1. Kobiety pistolety

Po akcji #meetoo, czarnych marszach i coraz głośniejszym wyrażaniu kobiecego niezadowolenia oraz solidarności z powodu wciąż obecnych nierówności kino i telewizja w tym sezonie straszą… kobietami.

Ale nie jest to już podszyte seksizmem kino lat 80., kiedy owszem, kobieta bywała poważanym zagrożeniem ale głównie dla seksualnej męskości ofiar. Tym razem kobiety biorą sprawy w swoje ręce i zdecydowanie wprowadzają w życie nowe zasady. Wspomniana nowa wersja Sabriny, która ma niewiele wspólnego z sitcomem z lat 90. (UWAGA SPOILER!), przeciwstawia się swojemu przeznaczeniu i odmawia wpisania imienia w księdze Pana Ciemności. W ziemskiej szkole broni przyjaciółki przed prześladowaniem i molestowaniem ze strony chłopaków z drużyny, a w szkole dla czarownic, gdy trzy starsze koleżanki przeprowadzają na niej okrutną praktykę otrzęsin najbardziej oburza ją fakt, że robią to kobiety kobiecie.

Równie mocno feminizmem podszyta jest też nowa wresja kolejnego klasyka serialowego sprzed 20 lat. „Charmed” czyli „Czarodziejki” używają swojej mocy by zwalczyć demona, który żeruje wykorzystując wewnętrzną siłę kobiet, a gdy chłopak jednej z nich, opętany przez innego demona rzuca się na nią, ta jasno stawia sytuację: „Mama nauczyła mnie, że w każdej sytuacji mogę powiedzieć: nie”.

To na kobiety, nestorka rodu przekazuje mroczną siłę w „Dziedzictwie”, to matka z kolejnego serialu „Hounting of Hill House” miała decydujący wpływ na los jej dzieci. I nie są one tylko bezwolnymi wykonawczyniami silniejszej mocy.

Wokół walki z kolejnym potworem żerującym na kobietach toczy się tez fabuła „Sawkill Girls” książki Clair Legrad, która właśnie jest na szczytach amerykańskich bestsellerów. Jedno jest pewne: nawet w horrorach koniec z kobietami jako bezwolnymi ofiarami.

2. Ludzie straszą ludzi

Niewątpliwym królem książkowego horroru jest Stephen King. Tak komercyjnym, jak i „egzystencjalnym”. To on jest mistrzem sprawnej obserwacji lęków tkwiących w ludziach i wyciąganiu ich na „wierzch”. Kilka ostatnich udanych adaptacji Kinga („To”, „1922”, „Gra Geralda”) i kolejne w drodze („Smętarz dla zwierzaków”) przypomniały ponownie jego twórczość. Szczególnie tę z lat 70. i 80., która choć już niemal historyczna, to wciąż opowiada aktualne opowieści, bo przecież nic tak nie straszy jak najbliżsi nam ludzie i to do czego są zdolni. Dlatego też popkultura siega coraz odważniej po motywy polityczne i społeczne oraz pokazuje, jak sami sobie możemy zgotować horror większy niż jakieś wampiry, demony czy inne czarownice.

Cykl „Noc oczyszczenia” , który dorobił się już 4 filmów i serialu rozprawia się z coraz silniejszy niezadowoleniem społecznym z tego jak wygląda balans stosunków społecznych. Kolejny cykl „Paradoks Cloverfield” pokazuje jak bardzo nie jesteśmy tak od strony naukowej, militarnej i jak i czysto ludzkiej przygotowani na poważny kataklizm (którym mogą, ale nie muszą być kosmici).

3. Halloween w wersji DIY

Przebieranki, straszne ozdoby domów, „Jack O”Lanthern” wycięty z dyni… Po latach wymyślnych, coraz bardziej skomplikowanych i niewątpliwie drogich halloweenowych kostiumów czy gadżetów ewidentnie widać odwrót w stronę mniejszej ich ilości, za to zrobionych samodzielnie.


Tak wyglądają nawet amerykańskie domy, choć ich właścicielom nie brakuje ani środków ani możliwości kupienia halloweenowych ozdób. A i tak króluje gaza oraz wełna udające sieci pająków i duchy. Do tego tradycyjnie wycięte dynie. TUTAJ pokazujemy, jak samemu zrobić kilka ozdób na Hallowen, w tym poniższego ducha.


Owszem można kupić wszelkie możliwe rodzaje kostiumów ale najgorętszym hitem jest fajnie obmyślony i dobrze wykonany makijaż. Stąd też coraz większa popularnośc takich tutoriali jak te od Red Lipstic Monster.

Naszym tegorocznym typem jest ten wzorowany na Pile. Ale Billy by się mścił na tym, kto ośmieli się z niego zakpić!

4. Halloween w stylu retro

Zarówno w meblach, ubraniach jak i w straszeniu ewidentnie widać sięganie po pomysły oraz stylistykę sprzed dekad lub wręcz wieków. Bo przecież nie jest wcale tak, że to dopiero w czasach filmów i rewolucji obyczajowej wyciągnięto ostre naboje w straszeniu.

Wręcz przeciwnie, nasi przodkowie w ogóle nie przejmowali się jakąś poprawnością polityczną, nie dawali ostrzeżeń ze względu na wiek odbiorców i jechali po bandzie, opowiadając choćby bajki o niegrzecznych dzieciach, którym za kare obcinano palce czy wykłuwano oczy. A wszystko było szczodrze i z dbałością o szczegóły ilustrowane.

Gdy przesiejemy te dokonania, z najbardziej niepokojących elementów zostanie nam jednak bardzo ciekawa wizualnie estetyka. Krwawe grafiki, opowieści z dreszczykiem, wiktoriańskie symbole, gotyckie zamczyska, słowiańskie wąpierze, południce, strzygi i Baby Jagi. A do tego zimna, lepka mgła. Brrrrrrrrrrrr

5. Krwiożercze kalorie

No dobra, jaka mogła by być inna racjonalna okazja, by upiec ciastka w kształcie zakrwawionych palców, podać galaretkę wyglądającą jak mózg, czy ciasto wystylizowane na cmentarz, gdyby nie Halloween. Choćby po to by porobić takie okropne słodkości, ktoś musiał wymyślić to święto.

A już szczytem tych szaleństw jest to, co pokazuj nowy serial „The curious creations of Christine McConnell” na Netflixie. Całość jest nie tylko utrzymana w uroczym klimacie vintage, będącym połączeniem Muppetów i Opowieści z krypty, to jeszcze te słodycze o wyglądzie czaszek, nagrobków, urwanych głów. To istne dzieła sztuki!
Nie wiemy czy chciałybyśmy ich wszystkich spróbować – nie tylko dlatego, że to bomby kaloryczne. Oglądanie tego programu to prawdziwy slasher wśród programów kulinarnych.

Ale najbardziej marzy nam się teraz wresja słodyczy z piekła rodem w wersji Chujowej Pani Domu. Ale to było by dobro. Istny „Ash vs. martwe złe wypieki”.

Jeżeli po tych wszystkich pomysłach na straszne Halloween i tak uważacie, że to tylko komercha i banalizowanie śmierci, nakręcane byle by jak najwięcej zarobić, to pewnie jest w tym trochę racji. Ale nie jest tak, że biznes na Halloween i naszej potrzebie straszenia się, to coś nowego. Spójrzcie na to zdjęcię:

Uroczo! Straszne postaci myszek i nietoperza. Jakie mają kostiumiki, jakie wyrazy pyszczków. Tyle, że… to prawdziwe myszy i nietoperz. Zabite, wypchane i upozowane jakieś sto lat temu, w ramach modnych wtedy straszydeł.

To co, plastikowy kościotrup ptaka i serial na Netfixie o nastoletniej czarownicy przestał nagle wydawać się taki kiczowaty?

Wasze, uwielbiające się horrory
M.

0 Udostępnij