Poradnik, jak nie zwariować z niemowlakiem w podróży

IMG_0414

To nie jest blog podróżniczy, ale z podróży przywozimy dla Was mnóstwo inspiracji. Mimo, że na co dzień się na tym nie skupiamy to jest o ważny element w rozwoju naszego bloga. Niezależne czy chodzi o małe czy duże wojaże… Dlatego dzisiaj chciałam się z Wami podzielić kilkoma tipami, jak poradzić sobie z niemowlakiem w podróży.

Ci z Was, którzy uważnie śledzą nas na Instagramie wiedzą, że początek roku obfitował u nas w różnego rodzaju wyjazdy. Nie ukrywam, że nasza wyprawa była pewnego rodzaju wyzwaniem. Pierwszy raz jechaliśmy tak daleko z Leonem, który właśnie skończył 9 miesięcy! Przeżyliśmy, wróciliśmy i teraz hurtem mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania które zadawaliście w międzyczasie:

  1. Dlaczego Tajlandia?

    Zjem Cię :-)

Tajlandia nie była przypadkiem, byliśmy już tam 2 lata temu i wiedzieliśmy, że nie będzie problemu z zakupem  np. pieluch czy innych niemowlęcych gadżetów. Poza tym wiedzieliśmy, że to przyjazny dzieciom kraj i się nie zawiedliśmy. Dlatego jeśli rozważacie wyjazd z dzieckiem gdzieś dalej to na pierwszy raz dobrze jest wybrać miejsce, które znacie.

Kolejnym argumentem, żeby wybrać jakąś znaną destynację jest to, że jak dziecię będzie miało swoje humory, nie będzie Wam szkoda odpuścić kolejnej świątyni czy kolejnego muzeum, bo prawdopodobnie już je widzieliście.

II. Jak ze szczepieniami?

Leon na hamaku

Generalnie wybierając się do Tajlandii nie macie żadnych obowiązkowych szczepień.  Dla nas zalecane ewentualnie są leki przeciwmalaryczne, szczepienia na dur brzuszny, japońskie zapalenie mózgu, żółtaczki Ai B. Dzieci poniżej pierwszego roku życia się nie szczepi dodatkowo na żadną z wyżej wymienionych chorób. Jako, że planowaliśmy spokojny urlop bez większych ekscesów i sportów ekstremalnych darowaliśmy sobie też te nieobowiązkowe szczepienia.

Jeśli wybieracie się w jakiś region gdzie występują dziwne choroby zawsze warto skontaktować się z lekarzem medycyny podróży. My korzystaliśmy z tej przychodni ==>

III. Jak Leon zniósł lot samolotem?

kontrola bezpieczeństwa

kontrola bezpieczeństwa- i kto tu kogo sprawdza? ;-)

W sumie Leon ma już 5 lotów za sobą! :-) I właściwie nie było żadnych problemów. Loty międzykontynentalne trwały 2 razy po 5 lub 6 godzin, z przerwą w Dubaju. Uważam, że to był bardzo dobry wybór. Dwa z czterech lotów się bawiliśmy, chodziliśmy i Leon usilnie starał się zapoznać ze wszystkimi stewardessami. Jak zaczynał marudzić (a wiadomo, że takie sytuacje były, przecież nawet siedząc w domu dziecko też marudzi) szliśmy do łazienki i przeglądaliśmy się w lustrze albo myliśmy ręce. Kolejne dwa loty w całości przespał.

Nie powiem, że z dzieckiem jest bajka. Nie przeczytałam książki, nie obejrzałam żadnego filmu, to fakt. Tu nawet tata nie był w stanie pomóc bo to ja jestem MAMA, czyli jeden jedyny element w jego otoczeniu który na razie jest stały. Tata znika do pracy, a mama jest. Więc po prostu w trakcie pierwszego lotu ze mną czuł się najbezpieczniej. Każdy kolejny dzień i kolejny lot już były łatwiejsze. Także nie bójcie się! Do odważnych świat należy.

IV.  Na co zwracać uwagę przy wyborze noclegów?

Sposób na spokojny sen

Sposób na spokojny sen

Każdy pewnie ma inne odnośniki. Natomiast ten wyjazd różnił się od poprzedniego tym, że dużo ostrożniej wybieraliśmy noclegi. Przede wszystkim miało być wygodnie dla Leona. Niestety „ciepłe kraje” mają to do siebie, że w hotelach z niższej półki cenowej podłogi wyłożone są terakotą (czasem szumnie zwaną marmurem, choć nie mają z nim nic wspólnego ;-) ). Na to musicie zwrócić uwagę gdy dziecko uczy się chodzić… a właściwie to możecie albo kupić mu kask albo mieć oczy dookoła głowy. My wybraliśmy drugą opcję. Poza tym ważne dla nas było, żeby był basen. Pisałam o tym tutaj ==>

Warto też zwrócić uwagę na bed&breakfast. Kilka razy udało nam się znaleźć tego typu oferty i nie żałowaliśmy. Z reguły były to śniadania kontynentalne, ale z nutą azjatycką (zupy, smażone makarony). Kupując śniadania gdzieś na mieście nigdy nie trafiliśmy na tak smaczne i tak obfite jak właśnie te hotelowe/ hostelowe.

No i cena. Średnia jaką płaciliśmy za jeden nocleg to 60 zł za osobę.  To cieszyło chyba najbardziej!

V. Jakie miejsca polecacie na wyjazd z maluchem?

Koh Samui lotnisko

Koh Samui lotnisko

Tu przyznam, że zaliczyliśmy wtopę. Popłynęliśmy na Koh Phangan w czasie Full Moon Party… Było masakrycznie, choć zachód słońca i wspomniany „full moon” zapierały dech w piersiach. Uciekaliśmy z tej wyspy najszybciej jak się dało. Dlatego ku przestrodze. Koh Phangan fajna wyspa dla imprezowiczów, dla rodzin z dziećmi zdecydowanie polecamy Koh Samui i Koh Lanta. Na Koh Phi Phi podobnie jak na Koh Phangan tyle, że to jeszcze mniejsza wyspa i natłok imprezowni przyprawia o zawroty głowy.

VI. A co on jadł?

street food

street food i przepyszne kokosanki

Oh w tym punkcie wszystkie BLW mamy już szykują dla mnie pręgierz… Jeśli jesteście przewrażliwione na punkcie diety swoich dzieci to albo zabierzcie zapas słoików z Polski albo wybierzcie inny cel podróży. Powiem szczerze, że zdobycie jedzenia typowo niemowlęcego było trudne. Słoiczki znajdziecie tylko w na prawdę dużych supermarketach. Jak na taki trafiliśmy to jak lwica walczyłam o ostatnie dwa słoiki ze słodkimi ziemniakami i marchewką! Więc nie było innego wyjścia, Leon musiał się przystosować do warunków. Jadł właściwie to co my (nie łapcie się za głowę wybierałam dania mało pikantne), lub nieśmiertelny makaron z pomidorami. I oczywiście street food i ta część najbardziej mu smakowała. Dostawał czyste kawałki grillowanego mięsa, czy jakąś krewetkę i był najszczęśliwszym dzieciakiem pod słońcem. Poza tym tu też uprzejmość gospodarzy zazwyczaj była dla nas ratunkiem. drobne przekąski lub dania na specjalne zamówienie zawsze się znalazły.

 

Muzeum Narodowe w Bangkoku

Muzeum Narodowe w Bangkoku- czyli zwiedzać też można.

Co warto przeczytać, gdzie zajrzeć:

I jak przestraszyłam? Czy może udało mi się Was przekonać, że nie taka Azja straszna jak ją malują?
Zresztą sami zobaczcie jest coraz więcej rodzin z nawet malutkimi dziećmi, które zapamiętale podróżują i to po całym świecie. My blisko znamy się z Olą, Piotrkiem, Maćkiem i Kaliną, którzy nie tylko zjeżdżają świat ale i prowadzą super bloga Osiem stóp.
Podobnie w czwórkę świat zwiedzają Domi, Piotrek, Ania i Patryk z bloga Chwytajdzien.pl. A Sonia, Marcin i Marysia opisują i pięknie fotografują swoje podróże na blogu MaryWPlecaku.pl.  Bloga Tasteaway.pl i przygody Maksam Jagody i ich rodziców pewnie znacie, bo to jeden z najpopularniejszych blogów podróżniczych i skarbnica wiedzy. Znajdziecie tu prawdziwe kompendium wiedzy jeśli chodzi o atrakcje dla dzieciaków i jedzenie dla małych i dużych. Z kolei  Asia z bloga Theblodtravels.com, będzie Wam na pewno pomocna jeśli zamierzacie zostać w Tajlandii trochę dłużej. Na stałe mieszka teraz w Chiang Mai (jedno z najpiękniejszych miejsc w Tajlandii) i dzieli się z czytelnikami wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi normalnego życia Tajów. Warto poczytać, bo są to celne uwagi, a jako zwykli turyści często pomijamy pewne niuanse kulturowe.


Koniecznie zajrzyjcie do nich jeżeli rozważanie egzotyczne wyprawy z latoroślami pod pachą!  I podzielcie się z nami swoimi doświadczeniami, bo już mi się marzą kolejne wyprawy z Leonem.

Alicja