Nie tylko muza, czyli DIY na festivalu Audioriver

O tym, że rewolucja DIY dotarła także do Polski i zatacza u nas coraz szersze kręgi przekonujemy Was od dawna. Twardych dowodów dostarczył choćby raport, pt. „Zrób to sam. Jak Polacy łączą przyjemne z pożytecznym?” stworzony przez Allegro i Mobile Institute, z naszym merytorycznym wsparciem. Liczby wskazywały, że ponad dwie trzecie Polaków nie tylko samodzielnie wykonuje różne czynności w domu czy w ogrodzie, ale jeszcze czerpie z tego przyjemność. Kolejne fakty udało się ustalić w czasie rozmów z właścicielami makerspaceów, jakie przeprowadzałyśmy zbierając informacje do występu na TEDx w Katowicach. Miejsc, w których można się pobawić w Adama Słodowego – mimo wielu przeszkód w postaci braku lokali użytkowych, pieniędzy i poważnego wsparcia instytucjonalnego czy korporacyjnego – wciąż przybywa w naszym kraju. Ale to, w jak nieoczywiste rejony wkracza dziś DIY, nawet nas czasem zadziwia. Najnowszy przykład? Wyobraźcie sobie, że hasło „zrób to sam” pojawiło się w programie festiwalu Audioriver. Kto nie wie, o co kaman – wyjaśniamy: Audioriver to najlepszy festiwal muzyki elektronicznej w tym kraju. Nie tylko dlatego, że organizatorom co roku do niewielkiego i niepozornego Płocka udaje się ściągnąć gwiazdy wielkiego formatu, ale też z uwagi na jego lokalizację. Festiwal odbywa się na plaży nad Wisłą, DJ-e przez cały weekend grają też w centrum miasta (a jeśli nie DJ-e, to przynajmniej głośniki ;-)). Tak więc atmosfera letniej imprezy i dobrych wibracji utrzymuje się w promieniu paru kilometrów od głównej sceny. Choć w majsterkowym trio zarówno sam Audioriver, jak i paru tegorocznych artystów ma jedną zagorzałą fankę, to nie będę (pisze to Basia) Was zarzucać nazwiskami ani pseudonimami, zerknijcie na line-up. W tym roku zagra ponad 100 osób, w tym Bonobo i The Glitch Mob. Nowością w tym roku jest jednak Audioriver Sobótka, czyli program bezpłatnych wydarzeń towarzyszących. Dziewięć propozycji będzie skupionych wokół trzech tematów: eksperymenty muzyczne, czujące ciało i ćwiczenia z dobrego życia. Naszą uwagę przykuły jednak warsztaty. I to nie byle jakie, bo iście majsterkowe :-)
Muzykolożka i improwizatorka, Iza Smelczyńska razem z uczestnikami będzie robić… mikrofony kontaktowe. Serio! Pierwsza część warsztatów opierać się będzie na prezentacji instrumentów DIY oraz wykorzystaniu mikrofonów kontaktowych w twórczości w oparciu o doświadczenia prowadzącej. Druga część warsztatów będzie praktyczna – uczestnicy będą mogli stworzyć własny mikrofon kontaktowy. – Mając taki przetwornik, możemy nagrać ciekawe dźwięki o charakterze mechanicznym, możemy też „nagłośnić” przedmioty codziennego użytku, tj. kieliszek z wodą, który wydaje dźwięki jak harmonika szklana, odgłosy w wannie, pukanie w stół.  Oczywiście zakładając, że komuś sprawia przyjemność majsterkowanie i nie zraża się, jeśli na końcu okaże się, że jakieś kabelki czy podzespoły zostały nieprawidłowo zlutowane i urządzenie nie działa. Na początku wystarczy podstawowa wiedza na temat elektroniki  –  tłumaczy mi Iza Smelczyńska, którą zapytałam o to, skąd pomysł na łączenie muzyki z DIY. Iza dodaje, że ważny jest tu aspekt finansowy, bo często to, co kryje się wewnątrz drogich syntezatorów, efektów czy mikrofonów można tak naprawdę skonstruować za niewielką kwotę. Poza tym elektroniczne instrumenty DIY od dawna są jedną z estetyk tworzenia muzyki i takie podejście można spotkać w różnych gatunkach (punk, muzyka eksperymentalna). – Dzięki takim rozwiązaniom mogę na scenie zaprezentować rzeczy, które nie są sztampowe. Dla mnie konstruowanie prostych instrumentów DIY to przyjemność, to takie małe laboratorium muzyczne, ale także część działalności artystycznej. Sam proces ich tworzenia jest dla mnie już elementem koncertu – mówi Smelczyńska. Jak nie zaśpię, to przywiozę z Płocka taki własnoręcznie wykonany mikrofon. A jak zabaluję i na warsztaty nie zdążę, to postaram się ściągnąć Izę do naszej pracowni na gościnne warsztaty. Tegoroczny festiwal trwa w dniach 27-29 lipca. Do zobaczenia na Audioriver!

0 Udostępnij