Poznajcie majsterkujących facetów

Oczywiście wszem i wobec wiadomo, że „Kopernik była kobietą”, ale wcale nie uważamy, że „samiec Twój wróg” wręcz przeciwnie majsterkowanie to tradycyjnie zadanie mocno męskie. Stolarze, cieśle, spawacze… owszem te zawody zaczynają się feminizować ale wciąż rządzą w nich panowie. I nic dziwnego tu naprawdę czasem przydaje się silna męska ręka! Wiemy o tym doskonale bo co i raz przychodzi nam z jakiejś skorzystać. :

Tym bardziej uznałyśmy, że skoro już pisałyśmy o majsterkujących dziewczynach, kobitkach i babach to przyszedł najwyższy moment by przedstawić kilku fajnych działających nie tylko w warsztatach ale i w sieci Majsterkowiczów.

Jednym z fajniejszych aspektów naszego majsterkowania jest poznawanie nowych, zakręconych ludzi. Ale tak zakręconego jak Yan Cieśla to wcześniej nie spotkałyśmy!

Yan Cieśla

Yan Cieśla

Yan to tak naprawdę Krzysiek Wojciechowski, który mieszka i działa w Głogowie a stolarkę ma we krwi bo jego ojciec zajmuje się nią od lat. Choć sam nigdy zawodowo fachu się nie uczył i początkowo poszedł w zupełnie inną stronę bo miał własną firmę audio a nawet uwaga… pracował w kopalni kilka lat temu powrócił do korzeni. Tak powstał Yana Cieśla, który zajął się eko-stolarką, czyli tworzeniem mebli ze starego, często wydawać by się mogło niespecjalnie zdatnego do użycia drewna.

Moda na palety przerabiane na meble? Yan robił to zanim setki takich projektów pojawiły się na Instagramie. Stare drzwi, drewno, które zostało z rozbiórki, belki, deski… to wszystko materiały z których można stworzyć niecodzienne projekty.

I takie właśnie dzieła Yan od jakiegoś czasu łącząc siły razem z Robim Woodem czyli Maciejem Kupsiem. Wspólnie nie tylko na własna rękę wprowadzają eko-stolarkę w życie ale także robią warsztaty. Najnowszy pomysł jaki maja i jaki będą dla kilku miast wykonywać do domki dla pszczół.

Ich dzieła obserwujemy bacznie od wielu miesięcy. Tym bardziej kiedy Krzysiek odezwał się, że będzie w Warszawie musiałyśmy się z nim zobaczyć. I było warto! Nie tylko ze względu na prezenty jakie dostałyśmy (a wiadomo: dziewczyny kochają prezenty!) – i to nie byle co bo wojskową skrzynkę, która nam się już od dłuższego czasu marzyła (teraz tylko trzeba fajny patent na nią wymyślić!) i … trzy drewniane koguciki. Tak tak dobrze czytacie: drewniane koguciki i to nie byle jakie bo wyrzeźbione przez ojca Yana. Na nie też musimy coś fajnego wykoncypować… może zostaną elementem jakiegoś odjechanego mebla?

Majsterki i Yan Cieśla

Majsterki i Yan Cieśla

Ale najfajniejsze były pomysły jakie Yan nam podsunął. Trochę w nas już wcześniej kiełkowały, ale teraz jesteśmy pewne, że czas je rozkręcić. Na razie nie będziemy zdradzać o co chodzi. Najpierw dobrze się przygotujemy, ale obiecujemy: będzie się działo!
Ale zanim ruszymy z nimi polecamy by pilnie obserwować Yana tak na stronie i na jego fanpagu.

Podobnie warto czytać bloga i oglądać nagrania Jarka Ostaszewskiego prowadzącego już od kilku lat portal dla fascynatów majsterkowania ale raczej w takimi bardzo profesjonalnej odmianie. Dom i Drewno to oczywiście nie sam Jarek – projekt tworzy razem z żoną Lidką, która dodatkowo udziela się jako Blondynka potrafi. 

Lidka i Jarek Ostaszewscy

Lidka i Jarek Ostaszewscy

Dom i Drewno to świetny zestaw bardzo profesjonalnej wiedzy. Choć głównie dla zawodowców. Bez super wyposażonego i to w specjalistyczny sprzęt warsztatu trudno będzie ich naśladować, ale oglądać warto bo można się naprawdę sporo dowiedzieć o drewnie.

Równie pomocny choć ewidentnie skierowany także do bardziej początkujących jest blog Pana Fleksa pełen takich rad jak „Miech trzy razy, tnij raz” czyli o tym jak ważne jest odpowiednie wymierzenie zanim zabierzemy się do cięcia (coś wiemy o tym – dopiero co trzy razy poprawiałyśmy jakąś głupotkę przy cięciu sklejki) po poradniki jak wybrać odpowiednie dłuto stolarskie. A wszystko bardzo fajnie i lekko napisane. Nic dziwnego, bo jak się okazuje Pan Fleks, czyli Paweł Żurowski zanim zaczął majsterkować podobnie jak 2/3 składu Majsterek parał się dziennikarstwem. Tak nam o sobie napisał: – W życiu każdego mężczyzny nadchodzi moment, w którym musi zdecydować: zacznie nosić stringi i używać błyszczyka, czy zajmie się czymś bardziej męskim. Do pierwszej próby stanąłem w wielu kilku lat, kiedy Dziadek otworzył przede mną drzwi swojego warsztatu. Przez kilka wakacji z rzędu kradłem mu więc namiętnie gwoździe i pasjami wbijałem je w deski ze starej stodoły. To były prace tak abstrakcyjne, jak dzieła pana Duchampa. Ale w konkursie – facet vs. stringi było 1:0 dla mnie.
Nieustające pasmo sukcesów trwało przez całą techniczną szkołę średnią, którą zakończyłem z wynikiem 2:0. Dla mnie, a jakże. Pod drzwiami pokoju nauczycielskiego, w dniu ogłoszenia wyników matur, mój promotor śmiertelnie się na mnie obraził, gdy oznajmiłem, że idę na Uniwersytet do Poznania. 2:1.
To było kilka bardzo fajnych lat, gdzie zdobyłem wprawdzie dziennikarskie szlify w redakcji dużego dziennika, ale szala zwycięstwa niebezpiecznie zaczęła przechylać się na stronę stringów. Facet czytający Kierkegaarda i Kanta na ławce uczelnianego parku. Heeeeeloooou! 2:2.  Otrzeźwienie przyszło tuż po studiach. Kupiłem mieszkanie i wyszedłem na buraka chwaląc się tym na naszej-klasie. Kupiłem też samochód i zgrzytałem zębami, gdy jednego dnia połowa stypendium poszła na mandat za nieprawidłowe parkowanie (3:2), a drugiego na drobną naprawę auta, której nie byłem w stanie wykonać samodzielnie (3:3).
To były czasy, w których mieliśmy już wprawdzie gadu-gadu, ale w sieci brakowało blogów o tematyce innej, niż wynaturzenia nastolatek na temat miłości do Piaska. Postanowiłem, że zdobędę kolejny punkt i założę bloga.
Zacząłem pisać o narzędziach, czytelnicy powoli odkrywali teksty nieco inne, niż w mainstreamowych mediach – czyli jednym tytule prasowym i jedyn portalu. Blogowanie wciąga, więc dałem się uwieść i postawiłem wszystko na jedną kartę. Stosunek rzeczy kupionych do zrobionych samodzielnie wyglądał coraz lepiej, pomimo, że moje pierwsze projekty wyglądały jak przemoknięta dziewięciolatka w dziurawych butach. Czyli żałośnie. Ale było już chyba 5:3.
Dzisiaj mam za sobą kilka lat praktyki stolarskiej, kilku mistrzów i jednego Mistrza. Jestem Pan Fleks i wygrywam 7:3.”
Brzmi nieźle nie? Już mamy ochotę się z nim osobiście spotkać!
Podobnie super byłoby poznać Kyriosa z bloga Majsterklepka. Kyrios to Marcin ma 35 lat i jest testerem oprogramowania, z doświadczeniem dotyczącym analizy ryzyka i bezpieczenstwa informacji.

Marcin Kiryk - Kyrios

Marcin Kiryk – Kyrios

Równie profesjonalnie jak nazwa jego zawodu prezentują się też majsterkowe projekty na blogu.
Także i on swoją fascynację zaczął rozwijać już w dzieciństwie: – Od kiedy pamietam ojciec coś sam zawsze dłubał – takie byly czasy. Mnie to trochę fascynowało, chciałem pomagać ale ojciec mnie gonil, bo albo sobie palce poobcinam albo co innego. No więc powiedzialem sobie „Poczekaj, niech tylko dorosne” … Dorosłem, ożeniłem się i co się okazało… Świętej pamięci wujek mojej żony też był zapalonym majsterkowiczem. Zaczelismy nadawac na tych samych falach – opowiada nam.  Pasja rozwinęła się gdy kupił własne mieszkanie, w którym ciągle było coś do poprawiania. Tak wpadł na pomysł z blogiem pokazującym jak dłubać i nic sobie nie poobcinać.
U Kyriosa obok stolarki jest sporo także projektów związanych z elektryką. Najpopularniejszym wpisem jest zaś ten o tym jak ze starego samochodowego radyjka zrobić fajny domowy sprzęt grający. W taką też bardziej elektro stronę idzie bardzo duża część projektów prezentowanych na Majsterkowie czyli portalu, bo to już więcej niż blog prowadzonym przez Łukasza Więcka. To więcej niż blog, bo Więcek prawie cztery lata temu zmienił jego formułę i dziś mogą na nim swoje projekty publikować wszyscy fani idei Zrób To Sam. Co więcej co miesiąc ogłaszany jest tu tematyczny konkurs i wybierane są trzy projekty spośród tych opublikowanych przez majsterkowiczów i nagradzane kuponami do sklepu z narzędziami. Raz takie wyróżnienie spotkało nawet Nas! Nagrodę zdobył nasz rozkładany stolik balkonowy. 

Tak było rok temu!
Od tamtej pory sporo się pozmieniało. My poznałyśmy co najmniej kilkunastu świetnie radzących sobie lub przynajmniej chcących nauczyć się facetów podczas naszych warsztatów. Szczególnie nasze serca kradli, Ci przychodzący z dzieciakami i wspólnie z nimi działający!
Ale sporo podziało się w też w majsterkowej blogosferze!
Łukasz i jego Majsterkowo choćby weszło w nowy projekt – stworzenia w Zielonej Górze Fabryki Pasji, czyli fablabu z otwartą przestrzenią dla wszystkich makerów czyli fanów Zrób To Sam. Świetny pomysł i gratulujemy jego wprowadzenia w życie! Wygląda imponujaco i musimy zajechać wypróbować wszystkie te cuda własnoręcznie.
W ciągu tego roku poznałyśmy też Krzyśka czyli męska połowę Domu Palet i nowego projektu Corky! 
Razem z Mają robią prawdziwe cudeńka z palet i z korków. A do tego są uroczą parą.
Krzysiek i maja
W ciągu tego roku pojawiło się też sporo nowych ciekawych majsterkujących facetów w blogosferze!

Szczególnie do serca przypadło dwóch panów z dwoma świetnymi blogami. Michał „Misiek” Patora, czyli Papatimber to kolejny fan ekostolarki, ale jako, że ma także doświadczenie ze szkłem to łączy oba te materiały.
PapaTimber
Taką oto piękną drewnianą literę R przygotował dla nas w ramach prezentu na otwarcie pracowni. Niby to tylko stare drewno z aplet, ale jaki efekt!

A odkąd z żoną i dzieciakami w 2014 roku spełnili swoje marzenia o domu za miastem gdzie ich dzieciaki mogą wychowywać się bliżej natury zaczął realizować swoje majsterkowe pasje. I co ciekawe realizuje je jako Pan Domu! Tak bo Michał zajmuje się wychowaniem dzieciaków – ależ nam się to połącznie podoba! Majsterkowicz i pełnoetatowy ojciec! I jakie cuda robi!
Mebel - papatimber
Jakby tego było mało ten niegdys zawodowy fotograf zaczął wciągać się w ekologiczne wielkie życie: gotowanie, uprawianie roślin i nawet… hodowlę kóz!

Zachwycają nas też projekty Krystiana z I love simple, który z zawodu jestem grafikiem i to już od 15 lat w branży, a majsterkowanie na początku było dla niego tylko odskocznią od marudnych klientów. Jednak tak mu się spodobała  ta odskocznia, że postanowił aby była ono formą zarabiania pieniędzy. –  Chciałem podzielić się tą pasją z innymi, i tak powstał blog. Od zawsze miałem też swój punkt widzenia, więc od czasu do czasu przedstawiam go na blogu – opowiada nam Krystian.
A robi naprawdę świetne projekty. Jak choćby ten drewniany stolik kawowy.

stolik kawowy - I love simple
Jak widać więc Panowie dają radę i dumnie kontynuują dzieło Adama Słodowego.
Znacie jakiś fajne majsterkowe blogi? A może prowadzicie je? Pochwalcie się, napiszcie do nas! Uwielbiamy je czytać i chętnie poznamy nowe.

Wasze M.